Biznes

Prowadzenie biznesu produkcyjnego w dobie recesji.

Czy mamy już recesję a koronawirus jest czarnym łabędziem? Była ona zapowiadana już od dłuższego czasu przez wielu analityków biznesowych i giełdowych. Do grudnia żaden z nich jednak nie spodziewał się wystąpienia kryzysu spowodowanego globalną pandemią, co może oznaczać, że koronawirus to nie jedyne zagrożenie, które czeka na sektor biznesowy w przeciągu najbliższych dwóch lat. Oczywiście wpłynął on na koniunkture spekulacji. Bez wątpienia wpłynął też na sposoby prowadzenia biznesów i doprowadził do zwiększenia bezrobocia a co za tym idzie zmiany reguł gry w relacji pracodawca – pracownik. Obecnie obserwuje się powrót do sytuacji sprzed kilkunastu lat gdzie to pracodawca rządzi warunkami zatrudnienia. Jak prowadzić biznes, gdy rynek zbytu się kurczy a konsumpcjonizm zaczyna być mało znaczącym aspektem życia?

Powrót do budowania rynku lokalnego

W ubiegły czwartek pierwszy raz zakupiłem napoje firmy Pierrot (niestety nie jest to tekst sponsorowany ;)). Innowacją ich działania jest m.in. to, że dostarczają regularnie swój produkt do klienta pod drzwi domu. Określają też jasne reguły – butelki i skrzynki od napojów są zwrotne a w każdy czwartek kierowca przyjeżdża zrobić wymianę. Poza tym, że jest to wygodne, bo w czasie epidemii możesz stosować się do reguły #zostańwdomu, to jeszcze ma to swój mały aspekt proekologiczny. Dodatkowo napoje można wybierać z szerokiej oferty smaków. Produkty są dobrej jakości i w przystępnej cenie.

Taki model biznesowy przypomniał mi jak kilkanaście lat temu kilka razy w tygodniu o 6:00 do pojemnika pod moim domem były dostarczane ciepłe bułki i chleb bezpośrednio z lokalnej piekarni. Czy były to najlepsze wyroby piekarnicze w okolicy? Pewnie nie, ale ich sposób dystrybucji miał wiele zalet – były ciepłe, świeże a przede wszystkim nie trzeba było po nie chodzić do sklepu w zimny poranek. Piekarnia niestety upadła gdyż była źle zarządzana i jej włodarze nie potrafili poukładać relacji partnerskich z kadrą.

Zakładając, że masz zakład produkcyjny, masz też pracowników, którzy mają znajomych a każdy taki znajomy i jego znajomi tworzą siatkę Twoich potencjalnych klientów. Zanim jednak poprosisz swoich piekarzy, ogrodników czy spawaczy o to, żeby zostali jednocześnie budowniczymi marki i handlowcami, musisz zadać sobie kilka pytań.

  1. Czy Twój produkt jest wrażliwy na warunki atmosferyczne?
    Oczywistym jest, że jeśli produkujesz lody, to nie zlecisz swoim pracownikom ich sprzedaży bez odpowiedniego doposażenia. Nie jest to problem nie do przeskoczenia, jednak musiałbyś zainwestować w przenośne lodówki.
  2. Czy produkt, który produkujesz jest “sprzedawalny” przez pracownika?
    O ile Twój pracownik nie powinien mieć problemu ze znalezieniem klientów na codzienną dostawę ciepłego chleba i bułek o tyle pozyskanie odbiorców na części samochodowe może być już problematyczne. Być może jednak znaleźliby się przedsiębiorczy “mali handlarze” i bez problemu poradziliby sobie wystawiając Twoje produkty na portalach aukcyjnych takich jak Allegro czy często niedoceniany i pomijany w sprzedaży bezpośredniej OLX.
  3. Jak rozwiązać to pod kątem biznesowym?
    Byłoby dobrze gdyby pracownik, który będzie sprzedawał Twoje produkty również mógł sobie tym sposobem dorobić do pensji. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie samozatrudnienia stosowanego szeroko w branży telemarketingowej tj. namówienie pracowników do tego, aby byli Twoimi zleceniobiorcami prowadzącymi własne biznesy. Pewnym ułatwieniem jest możliwość prowadzenia działalności nierejestrowanej. W takiej sytuacji Ty odsprzedawałabyś swoje produkty pracownikowi, a ten mógłby je sprzedawać nie przekraczając sumaryczną marżą kwoty ustalonej przez ustawodawcę.

Twoim głównym atutem jest to, że jako producent możesz oferować swoje produkty w relatywnie niskiej cenie w porównaniu z dyskontami. Każdy Twój pracownik jest w stanie wygenerować sprzedaż przez bezpośrednie dostarczanie Twoich produktów do klientów a im więcej będzie w stanie na tym zarobić, tym większą będzie miał do tego motywację.

Outsorcing sprzedaży przez internet

Aby w dobie kryzysu poradzić sobie z ograniczeniem rynku sprzedaży warto rozważyć stworzenie wirtualnego magazynu. Jest wiele mikrofirm, które zza domowego biurka sprzedają przedmioty różnych marek korzystając z takich właśnie rozwiązań. Nie wymaga to dużego nakładu pracy z Twojej strony. Złożone serwisy internetowe bardzo ułatwiłyby pracę, jednak na początek wystarczy proste ogłoszenie o naborze wirtualnych handlowców oraz gdy już się ich znajdzie, przesłanie im kart produktów ze specyfikacją i zdjęciami. Dopóki nie mamy armii takich “pracowników”, zamówienia mogą być realizowanie sprawnie nawet poprzez wykorzystanie e-maili. Wymaga to jednak dużej dyscypliny, ponieważ gdy klient zamawia coś przez internet przed 12:00, chciałby mieć to następnego dnia w paczkomacie lub dostarczone kurierem.

Zarówno kryzys gospodarczy jak i prowadząca do niego recesja nie musi być trudna do przejścia. Najlepszym przykładem na to niech będzie Warren Buffet, który w swoich książkach stwierdza jednoznacznie, że najwięcej zarobił gdy wszyscy liczyli straty. Mam świadomość, że przedstawione przeze mnie rozwiązania nie znajdą zastosowania w każdym biznesie jednak wierzę, że większość firm znajdzie inne metody na przejście kryzysu obronną ręką, czego oczywiście wszystkim życzę.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *