LifeStyle

Top 10 kroków do dobrego życia cz. 6

Od dłuższego czasu interesuję się tematem oszczędzania pieniędzy i zabezpieczenia swojej przyszłości. Przeczytałem kilkanaście artykułów na ten temat i obejrzałem kilkadziesiąt filmów mentorów finansowych a dzisiaj podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami w tej kwestii.

Jeśli jeszcze nie zapoznałeś się z poprzednimi tekstami z tej serii, zapraszam Cię do ich odkrycia. Znajdziesz je w linkach poniżej.

6. Naucz się oszczędzać

O tym jak ważne jest oszczędzanie pieniędzy przekonywałem się zawsze za późno. Był to z reguły moment gdy moje konto zaczynało świecić pustkami, byłem bez pracy a moim jedynym źródłem utrzymania było czterysta kilka złotych z kuroniówki. Bardzo szybko znajdowałem wtedy pracę, nawet dorywczą, uzupełniałem budżet, który równie szybko przepuszczałem żyjąc od wypłaty do wypłaty. Nie myślałem o tym, żeby się zabezpieczać finansowo na przyszłość.

Moje podejście do własnego budżetu zmieniło się w grudniu ubiegłego roku. Miałem wtedy umowę o pracę, która kończyła się w czerwcu a jej przedłużenie było raczej mało realne. Ponieważ mam nad sobą stosunkowo wysoki kredyt, na który przeznaczam prawie 1800 zł miesięcznie, stwierdziłem że muszę się zabezpieczyć finansowo chociaż na tyle, aby w razie utraty pracy przez około dwa miesiące nie martwić się o jego spłatę. Jednocześnie miałem też świadomość tego, że co miesiąc przeznaczam duże sumy pieniędzy na pierdółki, które nie są mi do niczego potrzebne.

Zacząłem więc poszukiwać informacji o tym jak oszczędzać. Spotkałem się już wcześniej m.in. z metodą 6 słoików. Polega ona na rozdzieleniu dochodów na 6 różnych kont:

  • Przyjemności – 10% dochodu
  • Większe zakupy – 10%
  • Edukacja – 10%
  • Inwestycje – 10%
  • Dla innych – 5%
  • Opłaty stałe – 55%

O ile jest ona bardzo sensowna, przy zarobkach około 3000 zł miesięcznie i kredycie 1800 zł przyrost w poszczególnych słoikach byłby zbyt niski. Miałem jednak cały czas z tyłu głowy bufor finansowy, który przeznaczam na pierdoły. Swoje pieniądze przepuszczałem z reguły na promocjach. Łapałem się na wędkę marketingu i kupowałem rzeczy, które nie były mi do niczego potrzebne. Przez to co miesiąc przed wypłatą moje konto było bliskie zeru. Pomyślałem więc, że najlepszą metodą na to, żeby zacząć planować swoje finanse będzie zmiana nawyków i ograniczenie wizyt na stronach internetowych, na których wydawałem najwięcej i to był strzał w dziesiątkę. Założyłem też konto oszczędnościowe, którego główną zaletą jest to, że można z niego wypłacić pieniądze tylko raz w miesiącu. Każda kolejna wypłata jest obarczona kosztem 10 zł. Niby to nie wiele, ale jednak boli, szczególnie jeśli pomyśli się o tym, że nie po to się oszczędzało pieniądze żeby teraz oddać bankowi prowizję. Co miesiąc w dniu wypłaty przesyłałem na te konto 300 zł. Poza tą „podstawą oszczędności” wysyłałem tam też drobne pieniądze, które udało mi się zarobić na pracach dorywczych. Efekt był zaskakujący. W jakości mojego życia nie odczułem żadnej negatywnej zmiany, niczego mi nie brakowało. Zmieniło się natomiast moje podejście do zakupów, ponieważ pieniędzy których się nie posiada, nie da się wydać na głupoty. Zacząłem zauważać jak wiele rzeczy „w najniższej możliwej cenie”, które normalnie bym kupił gdybym miał środki, które przekazałem na konto oszczędnościowe, jest mi po prostu zbędnych.

Przyszedł więc czerwiec. Tak jak się spodziewałem moja umowa o pracę nie została przedłużona. Na moim koncie oszczędnościowym było już 2400 zł i dzięki temu miałem praktycznie dwa miesiące na to aby zająć się kreowaniem swojego biznesu i pozyskaniem środków z dofinansowania z Urzędu Pracy. Bez odłożonych pieniędzy musiałbym za wszelką cenę znaleźć kolejną pracę i wiązałoby się to z masą niepotrzebnych stresów. Mógłbym też zapomnieć o otwarciu swojej firmy.

Dzisiaj cały czas korzystam z konta oszczędnościowego, przesyłam na nie jednak trochę większe sumy niż wcześniej, ponieważ ryzyko finansowe w biznesie również jest dużo większe niż na etacie, ponieważ tutaj nie spływa mi co miesiąc regularna wypłata. Co więcej często wkład pracy nie przekłada się na konkretny dochód. Czasem żeby zrobić dobry marketing trzeba poświęcić bardzo dużo czasu i umiejętności, co przyniesie dochód dopiero w dłuższej perspektywie czasu.

Mógłbyś zarzucić mi, że nie mam żony, dzieci więc jest mi łatwiej. Z drugiej jednak strony, wydaje mi się że comiesięczny odpływ prawie 1800 zł z konta na raty kredytu jest na tyle dużym obciążeniem finansowym, które rekompensuje ww. braki.

Podsumowując, oszczędzanie pieniędzy jest banalnie proste a jednocześnie daje poczucie bezpieczeństwa. Ważne jest to aby odkładać z tego co się zarobi a nie z tego co zostanie po wydatkach. Nie ma znaczenia jaki jest Twój miesięczny dochód i ile będziesz pieniędzy przeznaczał na oszczędności. Może to być 20 – 100 zł co miesiąc. To Ty musisz podjąć decyzję jaką kwotę jesteś w stanie przeznaczyć na to, żeby sobie coś odłożyć. Gdy jednak już zaczniesz i na Twoim koncie oszczędnościowym pojawi się pierwsze 1000 zł zobaczysz, że było warto, chociażby dla komfortu psychicznego.

A może jesteś osobą, która już oszczędza? Podziel się w komentarzu jaką metodę stosujesz.

2 COMMENTS

  1. Akurat tematyka z mojej zawodowej „bajki” więc się wypowiem 🙂
    1. Zaletą konta oszczędnościowego powinno być oprocentowanie, a nie koszty wypłat. Wtedy milo się patrzy na wzrost środków i wcale się nie chce ich wypłacać. np. Getin Bank daje bardzo dobrą ofertę albo Millenium. Alternatywą jest mikroinwestowanie w fundusze – daje lepszy zysk ale w długim okresie.
    2. Z tego co piszesz problemem nie było „nieoszczędzanie” tylko wysoki kredyt. To może pierwszym krokiem do dobrego życia jest nie zadłużanie się bez perspektywy stałych i pewnych zarobków? My Polacy niestety mamy do tego tendencję.
    3. Tak już z życia – najważniejsze jest planowanie budżetu z wyprzedzeniem. W dniu wypłaty siadam i rozpisuję planowane „wypływy”, po czym dzielę pieniądze między różne konta. Zaplanowane oszczędności od razu na lokatę (tutaj zasada im mniejszy bank tym lepsze warunki). Dobrze jest też ubezpieczyć cenniejsze sprzęty i dodatkowo swoje zdrowie na wypadek nieszczęść.

    • Wypowiem się odnośnie punktu drugiego – biorąc ten wysoki kredyt zarabiałem ponad jego dwukrotność co dawało mi względną swobodę finansową. Stało się niestety coś czego nie byłem w stanie przewidzieć. Firma w której pracowałem została przejęta przez ludzi nieodpowiedzialnych z którymi nie chciałem mieć nic wspólnego więc musiałem ją opuścić. Kredyt w tym wypadku stał się dla mnie motywatorem do tego aby zrobić wszystko aby jak najszybciej ustabilizować się finansowo.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *