LifeStyle

Top 10 kroków do dobrego życia cz. 4

Dzisiaj publikuję już czwarty wpis poświęcony zasadom dobrego życia. Oznacza to, że minął już prawie miesiąc od kiedy zmieniasz swoje, póki co, poranne nawyki. Widzisz progres? Daj znać w komentarzu, ale zanim go napiszesz, przejdźmy do kolejnego, bardzo ważnego kroku.

Jeśli natomiast jeszcze nie zapoznałeś się z poprzednimi krokami, wszystkie znajdziesz poniżej.

4. Zaplanuj swój dzień

O tym jak ważne jest planowanie i kontroling przekonałem się gdy na moim telefonie pojawił się kilka lat temu komunikat o treści „15:00 Ślub xx i xx”. Była 14:45. Wtedy jeszcze nie korzystałem tak nałogowo z internetowego kalendarza jak teraz, ale zapisywałem w nim terminy ustalane wcześniej niż na rok przed danym wydarzeniem. Problem w tym, że było ich tak mało, że codzienne czy nawet comiesięczne zaglądanie do kalendarza mijało się z celem. Jeśli jesteś ciekawy jak skończyła się ta historia, jej zwieńczenie znajdziesz kilka akapitów poniżej.

Jak to wygląda u mnie obecnie? Staram się planować każdy dzień i mimo, że na zadane rano pytanie „Co dzisiaj będziesz robił” z reguły odpowiadam „nie wiem”, tak naprawdę w moim telefonie jest ułożona codziennie rano lista zadań, które danego dnia chciałbym zrealizować.

Tak jak wspomniałem korzystam z kalendarza internetowego. Ze względu na przejrzysty design, multiplatformowość, szybkość i łatwość obsługi jest to Google Calendar. Zapisuje w nim wszystkie ważne terminy, szczególnie te wynikające z umów. W notatkach dodaję zawsze ustalenia i numery telefonów tak, aby w razie potrzeby bezproblemowo znaleźć kontakt do danego klienta i nie musieć zapisywać go w i tak już rozbudowanej książce telefonicznej.

Poza nim codziennie rano staram się układać plan dnia w Microsoft To-Do. Jest to bardzo prosta i przyjazna aplikacja do planowania i odhaczania zadań krótkoterminowych. Zaletą zarówno kalendarza Google jak i To-Do jest to, że mam do nich dostęp wszędzie tam gdzie jest Internet.

Dlaczego planowanie jest takie ważne? Pozwala uniknąć stresów takich jak chociażby ten ze ślubem na którym mam grać za 15 minut. Historia skończyła się w ten sposób, że zadzwoniłem do ojca przyszłego Pana młodego. Wtedy jeszcze nie zapisywałem w notatkach kontaktów a jedyny numer jaki znałem należał właśnie do niego. Na szczęście okazało się, że ślub został przeniesiony w bliżej nieznaną przyszłość a przyszli małżonkowie zapomnieli mnie o tym poinformować. Tym razem happy end, przynajmniej dla mnie. Mogło się jednak okazać, że najbardziej spóźnionym uczestnikiem ślubu będzie organista, co pewnie nie spodobałoby się Państwu Młodym.

Jeśli jeszcze tego nie robisz, też zacznij od dzisiaj planować swój dzień, miesiąc, rok czy najbliższe dwadzieścia lat. O planach długoterminowych w kolejnym wpisie, na który już teraz Cię serdecznie zapraszam.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *