LifeStyle

Top 10 kroków do dobrego życia cz. 3

Jeśli przeczytałeś pierwsze dwa wpisy z cyklu „Top 10 kroków do dobrego życia” wiesz już, że aby dobrze zacząć dzień trzeba się pozbyć z łóżka rozpraszaczy i zregenerować się a nie wyspać. Dzisiaj rozpoczynamy nowy dzień!

3. Ustal swój poranny rytuał

Ten krok wprowadza trochę monotonii w życiu, bo wykonywany jest każdego dnia o tej samej porze, ale jednocześnie sprawia, że od samego rana wszystkie sprawy będą sprawiać wrażenie uporządkowanych. Dzięki temu nawykowi nawet jeśli w ciągu dnia pojawi się jakiś większy chaos, będziesz w stanie przez niego przejść jakby go w ogóle nie było.

Wstajesz więc rano, Twoje ciało jest zregenerowane, bo przed zaśnięciem nie korzystałeś z telefonu, tabletu czy laptopa. Dałeś sobie dokładnie tyle czasu na sen ile potrzebujesz, bo od tygodnia już wiesz, że wstanie o 10:00 zburzy Twój cały dzień. Podnosisz się z łóżka i co dalej?

Nie ma znaczenia w co wierzysz, ale w pierwszej kolejności podziękuj za to, że się obudziłeś. Jeśli jesteś chrześcijaninem, skieruj te podziękowanie do Boga, jeśli ateistą – do samego siebie lub natury. Grunt żebyś podziękował, bo to ustawi Twoje myślenie na tory wdzięczności a co za tym idzie – pozytywnego podejścia do życia. Z reguły człowiek dziękuje za to, co sprawia mu radość. Tobie od rana niech sprawia radość sam fakt, że żyjesz i kolejny dzień przed Tobą.

Kolejnym krokiem niech będzie 5 – 10 minut wsłuchania się w siebie. Usiądź na łóżku i uwolnij myśli. Niektórzy nazywają to poranną medytacją. Dlaczego warto to zrobić? Bo przez tę krótką chwilę Twój myśli będą porządkować wszystkie sprawy, które masz już zaplanowane na ten dzień. Jednocześnie Twoje ciało będzie miało chwilę na to, żeby przygotować się do całodniowej pracy. Będzie to także pierwsza rzecz, która pozwoli Ci płynnie przejść w krok czwarty, który opiszę już w przyszłym tygodniu.

Po porannej medytacji daj sobie 20 – 30 minut na poranną aktywność. Może to być spacer, basen, jakieś proste ćwiczenia, które całkowicie Cię obudzą. Działa to dużo lepiej niż poranna kawa czy napój energetyczny, ponieważ dostarcza dużo endorfin. Przez długi czas moją wymówką przeciw porannemu ćwiczeniu było to, że przecież będzie to męczące i jedyne o czym będę myślał po takim delikatnym treningu to powrót do łóżka. Okazało się jednak, że jest zupełnie inaczej i poranna aktywność fizyczna działa na cały organizm pobudzająco.

Następnym etapem porannego rytuału jest ogarnięcie swojego ciała i krótki zimny prysznic. O ile ciepła woda jest dobra na noc o tyle rano polecam raczej chłodniejszą. Z jednej strony taki prysznic wyrównuje temperaturę rozgrzanego przez noc i trening ciała, z drugiej daje kolejnego potężnego „kopa” do działania.

Pozostaje już tylko zjeść śniadanie i jeśli nadal tego potrzebujesz wypić kawę a przy okazji zająć się krokiem czwartym, który opiszę już za tydzień.

A jak wygląda Twój poranny rytuał? Napisz w komentarzu!

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *