LifeStyle

Top 10 kroków do dobrego życia cz. 2

Hej! Witaj w drugiej części poradnika poświęconego zmianom nawyków, które sprawiają że jakość Twojego życia jest niska. W pierwszej części pisaliśmy o tym, że Twoje łóżko nie jest odpowiednim miejscem dla telefonów i tabletów. Jeśli jeszcze o tym nie przeczytałeś, koniecznie cofnij się do poprzedniego wpisu, klikając o tu. Dzisiaj natomiast zastanowimy się nad tym po co w ogóle śpisz i czemu całe życie robisz to źle.

2. Wstawaj wcześnie rano

Wszystkie zadania jakie tutaj opisuje są trudne, bo po trochu wywracają Twój świat do góry nogami. To nie jest tak, że piszę Ci o jakiś rzeczach uniwersalnych, które wyciągnąłem z książek i artykułów a sam ich nie stosuję. Telefon wyrzuciłem z łóżka kilka miesięcy temu, wstawać rano zacząłem ponad 3 miesiące temu. Widzę efekty tych zmian, dlatego się nimi z Tobą dzielę, żeby Twoje życie też było lepsze. Dzisiejszy krok będzie jednym z tych najtrudniejszych, przynajmniej tak będzie Ci się wydawać na początku jego wprowadzania w życie.

Do niedawna moje nocne spanie było po to, żeby się wyspać. Niby oczywiste i Ty pewnie też tak masz. Problem w tym, że określenie „wyspać się” nigdy nie miało swojej górnej granicy czyli spałem tyle, ile maksymalnie mogłem a i tak budziłem się niewyspany. Zacząłem się zastanawiać dlaczego tak jest. Kładłem się spać o 22:00, zasypiałem około 23:00, wstawałem o 5:30 – 6:00. Potem w biegu prysznic, śniadanie i 6:36 siedziałem w samochodzie gotowy do wyjazdu do pracy. Nie byłem wyspany a najlepiej świadczy o tym to, że już około 10:00 – 11:00 mój organizm domagał się drzemki. Nawet jeśli z nim wygrałem i nie przysnąłem za biurkiem, sen zaczynał znów męczyć około 13:00 – 14:00. Co więcej weekendy były jeszcze gorsze. Spanie do 8:00 – 10:00 nie przynosiło żadnego efektu. Byłem tym bardziej zmęczony w ciągu dnia i tym gorzej się czułem im dłużej spałem w nocy.

Co robiłem źle? Uważałem że sen jest po to, żeby się wyspać. Wystarczyło zmienić myślenie, bo sen wcale nie jest po to, żeby się wyspać ale żeby zregenerować organizm i przygotować Ciebie i mnie do kolejnego dnia życia. Przeciągnięta regeneracja prowadzi do złego samopoczucia, natomiast zbyt późne wstawanie względem godziny rozpoczęcia aktywności, którą musisz wykonywać np. pracę na etacie, generuje poranny stres. Stres do którego jesteś na tyle przyzwyczajony, że nawet go nie zauważasz.

Zacząłem więc testować ile czasu potrzebuję rano, żeby bezstresowo rozpocząć dzień. Bardzo szybko okazało się, że są to 2 – 2,5 godziny. Dlaczego aż tyle? Dowiesz się tego w kolejnym wpisie za tydzień gdzie będę się z Wami dzielił porannym rytuałem, który każdy powinien sam sobie wypracować. Zacząłem więc wstawać o 4:00 – 4:30 po to, żeby o 6:30 być gotowym do pracy. Dzięki temu pozbyłem się całkowicie porannej stresówki i obawy że np. spóźnię się do biura albo zapomnę czegoś ze sobą wziąć. Nie zmieniłem natomiast godziny zasypiania, bo okazało się że 6 – 7 godzin wystarcza mi w zupełności do tego aby być w pełni zregenerowanym.

Za nami drugi krok do poprawy jakości Twojego życia. Już teraz zapraszam Cię do przeczytania o trzecim kroku i być może od razu czwartym, które pojawią się w przyszłym tygodniu.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *