Technologie

Nintendo Switch w rękach dużego dziecka.

Każdy z nas ma jakieś pasje. Będąc dzieckiem, czytałem bardzo dużo książek od deski do deski. Przełożyło się to na to, że w wieku gimnazjalnym / licealnym przechodziłem gry jedna za drugą, również od początku do końca. Były to m.in. Trylogia Gothic, Batman: Arkham Asylum, kilka Need For Speed’ów, Syberia, Atlantis, The Settlers i wiele innych pochłaniaczy resztek wolnego czasu. Zaznaczę też, że nigdy nie korzystałem z trybu multiplayer, bo w grze liczy się dla mnie porywająca historia. Zupełnie jak w książkach.

Niestety, człowiek się starzeje i albo ma dzieci, albo musi spłacać kredyty, albo i jedno i drugie. Dzieci nie mam, tak mi się przynajmniej wydaje. Kredyty… całe dwa. Do tego spora dawka pracoholizmu. Niestety składa się to na całość, która skutecznie eliminuje jakiekolwiek przerwy pozwalające na oddanie się chwili elektronicznej rozrywki.

Wszystko zmieniło się 13 lutego. Po kilku latach przeszedłem całą grę a w zasadzie prawie całą. Przeczytacie o tym pod koniec recenzji o ile wytrwacie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie wyleczyłem się z pracoholizmu, nie zmienił się również mój zapchany do granic możliwości plan dnia.

Cofnijmy się jednak jeszcze raz kilkanaście lat wstecz. Zawsze fascynowały mnie konsolki GameBoy. Gdy byłem dzieckiem i widziałem je w sklepie, robiły mi się maślane oczy. Niestety nie było mnie stać na zakup jednej z nich, nie wspominając o grach, które również nie należały do najtańszych. Ucieszyłem się gdy odkryłem emulatory GBA na PC’ta. Było to spełnienie moich dziecięcych marzeń, choć nie do końca. W końcu nadal grałem na PC’cie a główną zaletą systemu Nintendo była jego mobilność. Kilka lat później premiera Nintendo 3DS’a ominęła mnie szerokim łukiem. W zasadzie jeszcze rok temu, chciałem go kupić. Co mnie zniechęciło? Przejrzałem specyfikacje i zostałem skutecznie zniechęcony rozdzielczością ekranu. Byłem przyzwyczajony do Wiedźminowskiej jakości grafiki z PC’ta i bałem się, że przy 400 x 240 px zostanę zjedzony przez ogromne piksele.

Z początkiem bieżącego roku zacząłem się poważniej zastanawiać nad zakupem konsoli pod nowy telewizor. Do rywalizacji stanęły dwa modele – Xbox One X oraz PS4 Pro. W okresie świąt Bożego Narodzenia było kilka fajnych promocji, jednak cały czas myślałem o tym, że wydam około 1700 zł na coś z czego nie będę miał czasu korzystać a po miesiącu sprzedam to ze stratą. Podzieliłem się swoimi przemyśleniami ze znajomym (pozdrawiam Krzysztofa), który zadał, jak się później okazało, kardynalne pytanie: „a może Nintendo Switch?”. Zacząłem przekopywać Internet w poszukiwaniu informacji co to, jak działa i znów… czemu ma tak niską rozdzielczość ekranu? Zawsze lepsze 1280 x 720 px niż 400 x 240 px, choć odruchowo porównywałem to do ekranów telefonów, które oferują rozdzielczość FullHD lub wyższą na nieco mniejszych powierzchniach. Obawiałem się również, że po zadockowaniu konsolki do telewizora 4K, jedyne co będę widział to wszechobecna pikseloza lub masakrycznie rozmycie. Do tego nie przemawiała do mnie również cena – 1700 zł za zestaw z grą.

W styczniu jeden ze sklepów internetowych przecenił konsolkę na 1549 zł. Co więcej była to wersja specjalna Diablo Limited Edition z ładnym pokrowcem i zdobieniami zarówno na samej konsoli jak i docku. Mimo wątpliwości, które nadal miałem (w końcu Diablo III już kiedyś przeszedłem), za namową kolegi kliknąłem magiczny przycisk „Kup teraz”. W ten sposób człowiek, który nie grał w gry, które nie osiągały 30 FPS przy rozdzielczości FullHD i maksymalnych ustawieniach graficznych a do tego nienawidził grać na telefonie, stał się posiadaczem mobilnej konsolki, której gry nie miały zachwycać oprawą graficzną.

Po tym zdecydowanie za długim wstępie możemy przejść do właściwego opisu konsolki i moich odczuć względem niej po miesiącu używania.

Jestem zachwycony!

Osoby, które liczyły na to, że będę porównywał zalety i wady tej konsoli a na koniec zrobię bardzo długie podsumowanie, mogą na tym akapicie skończyć czytać, bo nie trzeba pisać nic więcej poza tym, że Nintendo Switch mnie zachwycił i pod wieloma względami bardzo pozytywnie zaskoczył.

Dla tych, którzy jednak zdecydują się czytać dalej…

Zacznijmy od początku czyli tego co otrzymujemy w zestawie Diablo III LE:

  • kartonik, który będzie ładnie się prezentował na półce gracza
  • konsolę Nintendo Switch
  • dwa JoyCony
  • wkładkę, która zamienia joycony w pełnoprawnego pada
  • dwie wkładki, wzbogacające joycony o dwa dodatkowe funkcjonalne przyciski
  • bardzo ładny pokrowiec (tzw. HardPouch)
  • stację dokującą
  • kod na pobranie cyfrowej wersji gry Diablo III Eternal Collection

Wszystkie elementy mają zdobienia nawiązujące do załączonej gry.

Z każdą chwilą rozwiewane wątpliwości.

Pamiętacie jeszcze jakie miałem wątpliwości przed zakupem konsolki? Gry w trybie przenośnym miały wyglądać słabo a po podłączeniu do telewizora jeszcze gorzej. Twierdziłem również, że nie będę miał czasu grać i że skoro nie przemawiały do mnie gry na telefonie to i Nintento Switch się nie sprawdzi. Do tego jeszcze, nie wspomniane jeszcze wyżej, mała ilość pamięci wewnętrznej oraz bateria wytrzymująca „tylko” 3h ciągłej gry. Przypominam je, bo z każdą chwilą używania konsoli, wątpliwości się rozwiewały.

Pierwsze uruchomienie to oczywiście aktualizacja systemu, prosty proces konfiguracji i założenie konta użytkownika. Stety lub niestety mamy takie czasy, w których nawet pralkę po uruchomieniu trzeba zaktualizować żeby np. później pograć na niej w gry. Łącznie z pobraniem Diablo III zajęło mi to dwie, trzy godziny.

Warto tutaj dodać, że konfiguracji dokonywałem w trybie półprzenośnym tj. gdy konsolka jest oparta na wbudowanej nóżce. Przy jej pierwszym odchyleniu miałem wrażenie, że coś pękło. Okazało się, że to standardowe kliknięcie i zarówno sama nóżka jak i cały mechanizm jest wykonany w taki sposób, że lepiej nie korzystać z niego zbyt często, poza tym jest to średnio wygodne, kąt odchylenia jest zdecydowanie za mały.

Codzienne użytkowanie.

Największym minusem Nintendo Switch jest jakość wykonania. Obrazuje to ww. nóżka czy też plastiki z których odlana jest stacja dokująca. Po jej dotknięciu ma się wrażenie, że może się rozpaść w rękach. Jeszcze przed zakupem warto zaopatrzyć się w szkoło ochronne na wyświetlacz, ponieważ jest to element, który może się bardzo szybko porysować. Jeśli natomiast chodzi o obudowę ochronną do całej konsoli, to jeśli się na nią zdecydujemy, będziemy musieli zrezygnować z korzystania ze stacji dokującej, chyba że przed każdym podłączeniem do telewizora będziemy ją zdejmować a to właśnie podczas wkładania do docku istnieje duża szansa na porysowanie plecków.

Mam dość duże dłonie i dłuższe użytkowanie konsoli w trybie przenośnym skończyło się u mnie lekkim bólem kciuków. Mimo to urządzenie trzyma się w ręce bardzo pewnie a jeśli ktoś chciałby bardziej upodobnić konsolkę do dużego pada, to można dokupić przystawkę, która doda po obu jej stronach trzymaki.

Subiektywnie najwygodniejszą formą obsługi konsolki jest jednak podpięcie JoyConów do załączonej do zestawu wkładki zamieniającej je w pełnoprawnego pada. Ma to jednak swoją wadę – z każdym wpięciem i wypięciem ich z konsolki mam wrażenie, że mechanizm łączący się wyrabia, dlatego przy najbliższym przypływie gotówki zdecyduję się na zakup dedykowanego pada.

Z myślą o konsolce kupiłem powerbank. Wydawało mi się, że 3 godziny ciągłej gry to stosunkowo mało. Okazało się jednak, że jeszcze ani razu nie zdarzyło mi się go użyć, bo nie miałem okazji całkowicie wyładować wbudowanego akumulatora. Ponieważ gram głównie w domu, nawet jeśli konsolka zaczyna sugerować, że czas ją podładować, wpinam ją do docku i kontynuuję zabawę na telewizorze.

Ponieważ jestem graczem, który raczej nie zaczyna kolejnej rozgrywki póki nie zakończy jednej, największą zaletą Nintendo Switch okazała się dla mnie możliwość zapomnienia o zapisywaniu gier. Gdy musiałem w trakcie gry ją przerwać, po prostu usypiałem konsolkę. Po wznowieniu byłem dokładnie w tym samym miejscu, w którym skończyłem.

Konsolka ma wbudowany e-shop w którym możemy kupować gry w dystrybucji cyfrowej. Ceny w nim zbliżone są do pudełkowych odpowiedników, te jednak są bardziej opłacalną inwestycją, ponieważ całkiem prężnie działa w Polsce trading gier z NS i bez problemu można znaleźć partnerów do wymian czy zakupu tzw. używek. Jest to kolejna zaleta konsolki względem konkurencji. Na PC’tach wymiana gier została praktycznie zabita przez dystrybucję cyfrową. Konsolowcy ze stajni Sony i Microsoftu mają jeszcze swoje punkty wymiany, ale to Switch zdaje się mieć najprzyjaźniejszą społeczność.

Grafika w grach.

Po uruchomieniu Diablo III moje wszelkie wątpliwości co do wydajności i jakości generowanego obrazu zostały rozwiane. Grałem w tę grę zarówno na PC’cie jak i na Xboxie One. Czytając recenzje wersji na Nintendo Switch nie chciało mi się wierzyć, że najlepiej wygląda ona na tej właśnie konsoli. W końcu to Switch ma najsłabsze podzespoły względem konkurencji. Miałem okazję zobaczyć to na własne oczy i myślę, że Diablo III jest grą, która w pełni pokazuje na co stać tę małą konsolkę. Ciężko mi powiedzieć czy grafika przewyższa tę z wersji na Xboxa i PC’ta ale zdecydowanie jej dorównuje przy zachowaniu pełnej płynności animacji. Specjaliści od optymalizacji zasługują na medal. Mimo że przeszedłem tę grę już wcześniej, Switch zmotywował mnie do tego aby ukończyć ją jeszcze raz.

Kolejną grą, która trafiła na moją konsolkę była Pokemon: Let’s Go Pikachu czyli zupełnie inny klimat graficzny niż Diablo i znów nie dość że wygląda ona pięknie, to jeszcze działa bardzo płynnie zarówno na samej konsolce jak i po podłączeniu do telewizora. I tym razem przeszedłem grę w całości, choć tutaj okazało się, że twórcy podeszli do tematu w rozbudowany sposób i po ukończeniu głównego wątku fabularnego okazuje się, że są jeszcze dodatkowe zadania, których już nie chciało mi się wykonywać, ponieważ wymagały one absurdalnie silnych pokemonów.

Nie mogę jednak nie wspomnieć tutaj, że znalazłem grę która zabija podzespoły Switcha. Przeglądając wbudowany w konsolkę e-shop trafiłem na promocję Monopoly. Ponieważ jestem miłośnikiem tej gry, nie potrzebowałem dużo czasu na zastanawianie się nad zakupem. O ile gra na klasycznej planszy nie jest dla konsoli żadnym wyzwaniem o tyle na tej odwzorowującej miasto, park rozrywki czy Haunted City zdarzają się już utraty płynności, które jednak są uzasadnione, bo gra wygląda w tych trybach bardzo dobrze.

Zalety, które są a których nie wypróbowałem.

Pozwólcie, że w tym akapicie poświęcę się wodolejstwu i przypuszczeniom.

Podobno Nintendo Switch jest świetną konsolą do zabawy z innymi osobami. Ja co do zasady nie lubię się dzielić. W sumie to nawet nie bardzo mam z kim. Ale zakładam, że skoro ludzie tak mówią, to tak jest. Mi nawet nie zdarzyło się podpiąć do JoyConów wkładek z dodatkowymi przyciskami, bo nie było takiej okazji i potrzeby.

Podobno w e-shopie nie brakuje gier i to głównie tytułów z gatunku Indie. W sumie zanim odkopałem promocję na Monopoly, musiałem się przekopać przez stos niewiele mówiących mi tytułów więc coś w tym musi być. Będąc jednak mainstreamowym graczem raczej nie zdarzy mi się żadnej z tych gier zainstalować.

Co do usługi Nintendo Online, nie jest to jak niektórzy twierdzą aż takie „zdzierstwo”. Nie dość, że możemy grać online, to dostajemy jeszcze dostęp do poszerzanej co miesiąc o dwa kolejne tytuły biblioteki gier klasycznych z NES’a. Niby fajnie, kupiłem ten abonament tylko dla tych gier, ale pobawiłem się nimi chwilę i poszły w odstawkę. Nie mniej jednak niektórym powrót do wspomnień może zająć więcej czasu i sprawić więcej przyjemności.

Wszystko wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości będziemy mogli na Switchu pograć w fajne tytuły z PC’ta. W sumie już możemy grać w Diablo, Dooma, Dark Soul’s, Unravel Two. W przygotowaniu są różne inne porty np. Trine 2. I wszystko byłoby super, gdyby nie te dwa ostatnie tytuły – z chęcią bym pograł, ale nie ukończyłem pierwszych części. Szkoda, że twórcy portują od końca…

Podsumowanie.

Konsolka Nintendo Switch to najlepszy zakup jakiego dokonałem w pierwszym kwartale 2019 roku. Jeśli ktoś tak jak ja zastanawia się nad jej zakupem a do tego męczy go, że ma niewiele czasu na granie – zdecydowanie polecam.

A teraz jak to mawiają na YouTubie – jeśli Ci się podobało, zostaw łapkę w górę i napisz komentarz! 🙂

Galeria zdjęć

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *